Rozmawiamy o wszystkim, powiedziałam mu, że jeszcze rok temu poszła bym z nim do łóżka, a teraz to już a daleko zaszło.Jak ktoś do mnie pisze, czy dzwoni, to pyta kto.O jakichś kolegów też, jakie są relacje między nami itp.Umówiłam się za tydzień z jednym chłopakiem i specjalnie powiedziałam mu o tym .Był zmieszany , pytał Wzruszające opowiadanie. Kiedy wróciłem do domu, żona podała kolację. Wziąłem ją za rękę i powiedziałem, że muszę jej coś powiedzieć. Usiadła i jadła w milczeniu. Znów widziałem strach w jej oczach. Nagle byłem przerażony, nie byłem w stanie otworzyć ust. Zdjęcie rentgenowskie płuc palacza pokazuje, że po 1 roku palenia pokryte są już substancjami smolistymi, z których wydalaniem organizm sobie nie dał rady. Po 2 latach narząd ten zaczyna nabierać barwy: od brudnego różu po ciemne odcienie brązu. Jeszcze gorzej jest po 5, 6 latach. Tomik wydany w roku 2014 przez Warszawską Firmę Wydawniczą pod patronatem portalu: talent.pl - Już d 7 marca 2017 roku dostępna jako e-book na: NajpierwPrzeczytaj.pl "Barwy Życia" Tomik poetycki (wiersze moje i mojej starszej córki) wydany przez ZLP Kraków, 2000 Many translated example sentences containing "wróciłem" – English-Polish dictionary and search engine for English translations. Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. @ChomikSon: gratulacje :) - to najfajniejszy sposób, ale nie każdy ma takie samozaparcie, jeszcze raz gratuluję :) @Ozjasz_Mordechaj: szkoda, będę trzymała kciuki za ponowne rzucenie palenia :D @swagswagswag: dziękuję - na razie idzie dobrze :) @Tubanja: słyszałam o tej ksiażce, ale jakoś mnie to nie przekonuje, znaczy nie czytałam jej, ale pomysł czytania żeby rzucić nie przekonuje mnie, na razie tabex pomaga, a co będzie dalej zobaczymy:) @msichal: nie, tak nie będzie :D @KwasneJablko: pragnę pójść Twoimi śladami (✌ ゚ ∀ ゚)☞ @Shanny: z tymi określeniami, to tochę przesadziłaś :) ale dziękuję bardzo :D @NoMojo: dziękuję i również będę trzymała kciuki :D @fajazdrowia: no to też bardzo dobrze :) oby tak dalej i jeszcze lepiej :) @r5678: ja e- fajkę odstawiłam po dwóch dniach, miałam ją palić, żeby ograniczyć a skończyło sie zawsze na tym, że i tak zapalałam zwykłego - czasami przet to nawetcześciej niż gdybym nie miała tego epapierosa - osobiście polecam tabex, ale tu też jednak potrzebna jest silna wolna, stopniowo rezygnuję z każdego "świętego" papierosa, z tych pomiędzy zrezygnowałam najszybciej - jako palacz wiesz co mam na myśli :) @Bociek01: właśnie nie, jak wspomniałam wyżej, zaczęłam od rezygnacji z papierosów które paliłam jako te od przypadku, at tak po prostu, potem stopniowo rezygnowałam z tych co zawsze były palone czyli o określonych godzinach wychodziłam na papierosa ( w pracy) potem odzwyczajałam się od papierosów które paliłam jak szłam załatwić jakąś sprawę czy to w pracy czy prywatnie, wczoraj byłam jeszcze na etapie 3 papierosów rano przy kawie, ano pzed pracą i wieczorem przed snem - dzisiaj zrobiłam jeszcze jeden krok do przodu, nie zapaliłam papierosa rano przy kawie, tego przed pracą jeszcze zapaliłam, pzed snem też jeszcze planuję zapalić, następnym krokiem będzie odstawienie tego przed snem, a na końcu tego przed pracą - myślę, że to dobre podejście tym bardziej, że obecnie bardziej mnie już te papierosy denerwują niż dają przyjemność, jednocześnie wiem, że jeszcze nie jestem gotowa ich odtawić, wolę to robić powoli - mam nadzieje, ze się uda jak na razie idzie mi całkeim nieźle :) @belefiz: przeczytaj poprzednia wypowiedź, chociaż wiele osób mówi, że po tabexie czy desmoksanie nie palą już po czterech czy trzech dniach - nie załamuj sie jak Ci nie pójdzie tak łatwo i szybko, tylko wtedy spróbuj mój sposób i jeszcze jedno tabletki tego za Ciebie nie załatwią - musisz jednak chcieć sam :D @Tobias07: myślę, że u Ciebie lepiej by zadziałał mój sposób - nie od razu a powoli rezygnacja z każdego papierosa z czasem - czasem lepiej popalać nawet jaknie smakują, wtedy ta decyzja w Tobie bardziej dojrzewa - no inie noszą tak nerwy, nie zwiekasza się tak bardzo apetyt bo palisz, ale mniej i dochodzisz do wniosku sam,że to nie jest dobre :) - POWODZENIA :D Nerwice/Depresje Od lat cierpiałam na nerwicę lękowo-depresyjną. W nocy nie mogłam spać, płakałam. Bałam się wyjść z domu, przestałam spotykać się ze znajomymi. Bez opamiętania łykałam tabletki. Rodzina miała dość moich zachowań, lecz nikt nie potrafił mi pomóc... Syn przez przypadek dowiedział się od znajomych o gabinecie biorezonansu, w którym wyleczył się z wrzodów żołądka i słyszał, że te terapie dają bardzo dobry efekt w leczeniu nerwic. W zasadzie na siłę przyprowadził mnie tutaj. Po 7 kuracjach mój stan poprawił się. Przestałam brać leki. W nocy dobrze śpię, jestem spokojniejsza i wraca mi chęć do życia. Z domu wychodzę bez obaw, zauważam moich bliskich i troszczę się o nich. Moje życie ma teraz sens. AlergiaMiałam łuszczącą się skórę, czerwone plamy, ropiejące ranki. Ci, którzy tego nie doświadczyli, nie są w stanie zrozumieć, co to za cierpienie. Nie kończące się wizyty u specjalistów w gabinetach, poradniach," szpitalach. Nie mogłam jeść białka, a w związku z tym nabiału, mięsa, ryb, mąki i wszystkich jej przetworów. Największym ciosem dla mnie była wiadomość, że moja' córka Agata jest takim samym alergi¬kiem. Dowiedziałam się o BRT i ponoć rewelacyjnej terapii. bio- rezonansowej i spróbowałam. Dziś pani Beata, śmieje się, że jest żywą reklamą naszego gabinetu i pokazuje ręce, bez wysypki i ran, które niedawno jeszcze miała. Po alergii nie zostało śladu. Ona i jej córka są zdrowe. - Takich żywych reklam są już setki. Pan Marek: mój synek ma 2,5 roku, miał podobne objawy, częste biegunki i katar. Objawy potęgowały się po zjedzeniu niektórych pokarmów. TEST WYKAZAŁ UCZULENIE na mleko, białko jaja kurzego oraz na sierść kota. Po odczuleniu aparatem BICOM objawy alergii zupełnie wygasły. Na miejscu dowiedziałem się o wykonywaniu bezbolesnych testów alergicznych. Przyprowadziłem wnuczka, który miał alergię pokarmową. Po odczuleniach dziecko wreszcie może jeść tak bardzo upragnioną czekoladę oraz pomarańcze, których nie można było kupować z powodu alergii. U wnuczki było natomiast podejrzenie alergii pokarmowej, W gabinecie BRT wykonano jej test alergologiczny, który wykazał uczulenie na mleko, pszenicę, białko jaja i kakao. Po kilku odczuleniach objawy całkowicie ustąpiły, dziecko wreszcie może jeść tak bardzo upragnioną czekoladę oraz jogurty i serki. Tak do końca nie byłam przekonana - mówi matka 11-letniego Łukasza. - Ale człowiek chwyta się wszystkiego. Mój syn od urodzenia miał kłopoty ze zdrowiem. Okazało się, że Łukasz jest alergikiem. Nie wolno mu jeść owoców, męki, serów. Pół roku odczulano go szcze¬pionkami w poradni. Nie pomogło. Tutaj już po odczuleniu pszenicy, mleka czuje się bardzo dobrze. W nocy śpi, zniknęły uciążliwe wysypki. Wiosna - piękna pora roku, rozkwitają drzewa i kwiaty, wszystkim ludziom przynosi radość i zadowolenie. Ja w tym okresie najbardziej cierpiałem. Łzawienie z oczu, katar, kichanie spowodowały, że nie mogłem prowadzić samochodu. Nie wychodziłem z domu. W gabinecie BRT wykonano mi test alergologiczny oraz kilka odczuleń. Objawy alergii całkowicie ustąpiły. ZwyrodnieniaOd dłuższego czasu cierpiałam na bóle kręgosłupa, ale od kilku miesięcy stały się one nie do wytrzymania - nie mogłam pracować, ani przespać całej nocy. Lekarz stwierdził, że przyczyną moich dolegliwości są zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa. Zapisał mi leki przeciwbólowe i zabiegi rehabilitacyjne. Niestety leki działały krótko a ból powracał, brałam ich coraz więcej i coraz silniejsze, byłam bliska załamania, O leczeniu biorezonansem dowiedziałam się od koleżanki, która w ten sposób rzuciła palenie. Na pierwszą terapię przyniosłam zdjęcia rtg, - one stanowiły podstawy ustalenia toku leczenia. Dziś jestem na ósmej terapii i czuję się świetnie. Od szóstej terapii nie brałam leków przeciwbólowych. Zetknąłem się z tą metodą kilka lat temu w Wiedniu, Tam jest ona powszechnie stoso¬wana w gabinetach lekarskich opowiada pan Piotr. Choro¬wałem na reumatyzm. Wszyst¬kie zmiany pogody odczuwa¬łem bardzo boleśnie. Środki przeciwbólowe, zastrzyki nie pomagały. Dziś jestem zdrowy. Pan Lucjan zdecydował się na zabiegi BRT z powodu zaawansowanego zwyrodnienia stawu biodrowego. Po pierwszej serii zabiegów ustąpiły dolegli¬wości bólowe. To wspaniale, że isniteje metoda, która tak pomaga w leczeniu. Sąsiad wyleczył się BRT z nadciśnienia, a mnie namówił, abym spróbował leczyć zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa z rwą kulszową, gdy widział z jaką trudnością poruszałem się po schodach - mówi pan Zdzisław. Brałem tabletki i zastrzyki i tak było od zawsze. Teraz jednak one nie pomagały na moje dolegliwości. Zastanawiałem się jak można wyleczyć schorowany kręgosłup inaczej niż skalpelem. Miałem już propozycję operacji, ale zwlekałem. Zanim poddałem się zabiegowi BRT dokładnie o wszystko wypytałem. Uzyskałem informa¬cję, że terapia BRT zatrzyma proces zwyrodnieniowy i co najwa¬żniejsze zlikwiduje dolegliwości bólowe. Teraz wiem, że nie było powodów do obaw. Życie bez bólu jest fantastyczne, jakbym się ponownie narodził. O metodzie BRT dowiedziałam się, gdy z mężem postanowiliśmy pomóc teściowi, który cierpiał na reumatyzm. Choroba dotknęła go tak poważnie, że przez dwa tygodnie praktycznie nie wstawał z łóżka. Po serii 10 zabiegów bóle stawów mineły. Dziś poruszanie się nie sprawia mi żadnych problemów. OdchudzaniePani Halina P. " Z nadwaga walczyłam od kilkunastu lat. Stosowałam prawie wszystkie dostępne diety. To były okresy wielkich wyrzeczeń, a efekty mało widoczne. Gdy dowiedziałam się od kuzynki, która wyleczyła się z reumatyzmu o terapii BRT postanowiłam spróbować jeszcze raz. Dziś jestem po 6 terapiach i po tych 3 tygodniach moja waga pokazuje 4,5 kg mniej bez żadnych wyrzeczeń. Jem to co lubię. " "Ja jestem dzisiaj na ostatniej terapii mówi pani Barbara. Przez okres stosowania terapii schudłam 8 kg. Jem o połowę mniej niż przed terapią, myślę wiec, że będę traciła kilogramy również i po zakończeniu terapii. " Janina B. Pół roku temu korzystałam z terapii odchudzającej. Ważyłam 89 kg przy wzroście 170 cm. W czasie 5 tygodni, kiedy korzystałam z zabiegów, schudłam 7 kg, natomiast przez następne 2 miesiące doszłam do należnej mi wagi 70 kg. W trakcie terapii zniknął wilczy apetyt i skończyło się nocne podjadanie. Do dzisiaj nie przybrałam na wadze, co oznacza, że efekty tej kuracji są trwale. Dziś rozpoczynam cykl zabiegów na zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa. Wierzę, że efekty będą podobne jak przy odchudzaniu, ponieważ znam opinie osób, które korzystały z tych zabiegów." Pani Anna - miałam NIEPOHAMOWANY APETYT, uwielbiałam jeść słodycze. Wszystko to powodowało, że przybierałam na wadze. Stosowałam różne środki odchudzające, nawet dawały efekty ale przy wielkich wyrzeczeniach i na krótko. Przeczytałam o rewelacyjnych wynikach terapii biorezonansowej. Dziś jestem ostatni raz. 10 wizyt w gabinecie przyniosło oczekiwany efekt. Schudłam 5 kg, a terapeuta mówi ,że waga dalej będzie spadała i co ważniejsze nie będzie efektu jojo. I to wszystko bez wyrzeczeń. Palenie i inne uzależnieniaPaliłem przez piętnaście lat po 30 papierosów dziennie. Od pewnego czasu zacząłem mieć duszności i kaszel - w ciągu dnia i czasem także w nocy. Próbowałem rzucić palenie, ale nie dawałem sobie z tym rady - wracałem do palenia po paru dniach. Do terapii zachęcił mnie kolega - on palił nawet więcej niż ja i udało mu się. Terapia trwała 15 minut. Nie palę już trzy miesiące. Rodzina nie wierzyła ,że rzucę palenie - część z nich za moim przykładem skorzystała z terapii i też nie palą. Paliłem przez 25 lat. Dziennie 30-40 papierosów. W pracy odpalałem jednego za drugim - jak mój kolega Tadeusz, z którym pracowałem przez 12 lat. Mówię pracowałem bo on już nie żyje. Zmarł w ciągu dwóch miesięcy na nowotwór $uc. Przeraziłem się i nawet przestałem palić - ale z czasem wróciłem do nałogu. Cztery miesiące temu przeczytałem ogłoszenie w prasie o skutecznej metodzie i spróbowałem. Od tamtej pory czuję się znakomicie - nie chce mi się palić, poprawił mi się nastrój i apetyt. Wraca mi kondycja fizyczna. Szkoda, że Tadeusz nie miał tyle szczęścia. Ja trafiłam tu z uwagi na problemy z alkoholem - mówi pani w średnim wieku. Problemy w domu z mężem i z dziećmi, stres w pracy spowodowały, że coraz częściej kończyłam dzień kieliszkiem czegoś mocniejszego. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że jestem uzależniona i piję coraz więcej. O terapii przeczytałam w' prasie i zdecydowałam się . Dziś mogę powiedzieć, że było warto. Został mi jeszcze jeden zabieg a ja czuję się doskonale. Przy drugiej terapii miałam kryzys - terapeuta go przewidział - wytrwałam i wygrałam. Czuję się wolna od alkoholu, pełna energii, i radości życia. Przyznaję, że nie doceniałam alternatywnych metod leczenia - dziś jestem ich zwolenniczką. Zofia S. - Paliłam papierosy od 20. ro¬ku życia. Ostatnio 40 papierosów dzien¬nie, okazjonalnie do 60 sztuk. Wielokrot¬nie próbowałam rzucić palenie, lecz uda¬wało się to na kilka dni, najdłużej na 3 ty¬godnie. Po leczeniu minęło już pół roku, do tej pory nie czuję potrzeby palenia. Podobnego zdania byli inni nasi pacjenci. Za przykład podam dwóch panów. Obydwaj palili ok. 40 lat i stwierdzili "gdybym wcześniej o was wiedział, nie paliłbym już od dawna" lub "to się wy¬daje niemożliwe, 40 lat palenia po dwie paczki dziennie i po 15 minutach potra¬fię powiedzieć: dziękuję - ja nie palę. To jest fantastyczne uczucie, każdy powinien spróbować." napisał/a: edyta2011 2011-09-26 21:44 lusiek napisal(a): walka sie nie konczy. Niektorzy skusili sie po roku. Kazdemu moze sie noga podwinac. Ja sie trzymam ale nigdy nie powiem na 100% ze sie nie poslizgne. Powodzenia. Ciaoooo dla Wszystkich !!!!!!! No tak wrescie znalazlam chwile czasu i cos pisze . A wiec ja do tej pory jestem bardzo dzielna , do tej pory nie paleeeeeeeeee . To juz wiecej niz 10 MIESIECY i naprawde jestem z siebie dumna .No ale ja tez tak jak ty piszesz nie moge powiedziec na 100 % ze moze mnie skusic bo to moze byc moment i koniec i czlowiek pozniej tak przeklina i ogarnia sie zloscia ze dal sie skusic!!!!!! no ale lepiej o tym nie myslec . Ja sie naprawde dobrze czuje i wszyscy mi mowia ze swietnie wygladam , no to tylko dzieki NIE pozdrowien napisał/a: Stokrotka30 2011-09-26 22:24 Wiem , ze to podstępny nałóg....i staram się być jak najbardziej czujna!!!!Noi te moje wrogie nastawienie,z którego jestem bardzo nie wiem czy dałabym radę wkółko tęskniąc za tym i wspominajac- osoby które bardzo chciały by rzucić ,ale niestety to jest również osoby które rzuciły nie palą po pare lat ale tęsknią za nim na każdym kroku.....współczuję...:) napisał/a: Suzan 2011-09-27 08:53 Piękny wynik Stokrotko!!! Edyta2011, Ziunia również, zresztą każdy dzień jest wspaniałym, doskonałym wynikiem właśnie bez tego! Dla wszystkich BEZ DYMKA wielki szacun i gratulki:)) napisał/a: edyta2011 2011-09-27 13:12 Witaj Suzan , Dla Ciebie tez duzo powodzenia w nie paleniu , bo to juz chyba wiecej niz 3 miesiace co nie palisz (jak sie nie myle ?) mowiac szczerze to juz masz duzo za soba bo wedlug mnie te dni super ciezkieeeeeee juz przeszly . ja tez przybylam na wadze bo az 7 kg. , nie ze tak bardzo duzo jadlam , moze cos wiecej slodyczy i jak przestalam palic to malo co sie ruszalam i bylam oklopnie leniwa !!! no tez jak sie nie pali to jest inny metabolizm no i tez zalezy od wieku itd..... no musze konczyc bo mam isc do pracy . badz silna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! moc pozdr. napisał/a: marplus4 2011-09-27 20:04 Witam wszystkich po tak długim czasie. Tak jak kiedyś obiecałem ponownie rzuciłem palenie. Mija już 5 tygodni. Skutki uboczne zerowe. Teraz jestem mądrzejszy. Podczas rzucania biorę tabletki champix oraz trenuję kolarstwo. napisał/a: qsevens 2011-09-28 15:09 Witam wszystkich. Już dziesiąty dzień nie pale. Ale ... napotkałem te wszystkie problemy o których tutaj niejednokrotnie wspomina prawie że każdy użytkownik. U mnie historia jest nieco inna, z dnia na dzień nie rzuciłem, próbowałem przed tym setki razy rzucić, po każdej większej imprezie, próbowałem palić tylko przy piwie, generalnie próbowałem się oszukać na różne sposoby, lecz i tak paliłem. W tym roku minęło 10 lat jak paliłem, aktualnie mam 24 lata. Miałem 2 podstawowy powody do rzucenia, 1szy to ten smród, 2gi to kaszel. Historia zaczęła się z tego że pojechaliśmy ekipą na działkę do koleżanki, wchodząc na posesję przez furtkę uderzyłem przednią częścią głowy w metalową poprzeczkę. Ale nie szczególnie tym się przyjąłem, lód i trochę humoru i wydawało się że wszystko w porządku. Piwo, papierosy i dobre towarzystwo aż do późna. Położyłem się spać a tu jazda. No i tak się dowiedziałem jak wygląda wstrząśnienie mózgu. Tydzień w domu, zawroty głowy i td, przy okazji nie paliłem 6 dni, bo jak jestem w domu to przeważnie nie palę. 7 dnia wylazłem z kolegami na piwo no i oczywiście nie bez papierosów. Wypaliłem parę sztuk, może kilka i wtedy doznałem wrażeń, serce waliło jak głupie, jakieś dziwne uczucia i td. W poniedziałek po pracy wróciłem do domu, i następnie zadzwoniłem po pogotowie. Czułem się fatalnie. Puls to 127/min po 10 minutach odpoczynku. Masakra. Karetka przyjechała, panowie wszystko na wesoło załatwili, dziwne opowieści życiowe, w końcu zawieźli mnie na ostry dyżur. EKG i krew, ciśnienie, wszystko w porządku oprócz znanej mnie nadwagi z czego ciśnienie też 135/90. Mam 190 cm wzrostu, waga aktualna to 115 kg. Wiem! Dużo, ale niestety jestem leniem patentowanym no i praca moja ukochana, informatykiem jestem. Wróciłem do domu trochę podenerwowany zaistniałą sytuacją ale z dobrym samopoczuciem jak psychicznym tak i fizycznym. Koleżanka początkujący psycholog naopowiadała mi różnych rzeczy że to może być stan przedzawałowy i td, nie mówię że mnie nie dopadł strach i lęki. I nie mogłem się powstrzymać, cały czas myślałem o tym i co raz bardziej się denerwowałem. Na dzień dzisiejszy (10ty bez papierosów) czuje się różnie. Worek na płucach, serducho wali czasami, lęki różne, dół psychiczny, dziwny ból żołądka, słabo ze snem i td. Głowa mnie nie boli jak na razie. Chociaż to. Dzisiaj odkryłem ten forum, szczerze kamień z serca, wielkie podziękowania założycielowi za otwarcie tematu i miejscowym bywalcom wspierającym innych. Jest to naprawdę miłe i ludzkie. Po przeczytaniu iluś stron, nagle worek z płuc zniknął, przy najmniej to uczucie, humor się nieco poprawił, w końcu nie jestem sam i nie tylko ja mam takie jazdy. Ponieważ jestem ze stolycy i mam na szczęście taką możliwość to się zapisałem na 11 października do poradni przy centrum onkologii, zobaczymy co z tego będzie. Ponoć jeżeli będę się czuł bardzo źle to mam plaster nakleić, a później lekarz po rozmowie i objawach wypisze dopiero leki które przywrócą mnie do normalnego funkcjonowania. Sądzę że zawsze warto się zgłosić jeżeli jest taka możliwość, a nie załamywać się i zamykać się w sobie. To be continued ... napisał/a: edyta2011 2011-09-28 17:20 marplus4 napisal(a):Witam wszystkich po tak długim czasie. Tak jak kiedyś obiecałem ponownie rzuciłem palenie. Mija już 5 tygodni. Skutki uboczne zerowe. Teraz jestem mądrzejszy. Podczas rzucania biorę tabletki champix oraz trenuję kolarstwo. No jestes wspanialy !!!!!!!!!!!!!!!, jestem zdziwiona ze leci Ci tak fajnieeeeeee Ciao i badz taki nadal. moc pozdr napisał/a: edyta2011 2011-09-28 17:55 qsevens napisal(a):Witam wszystkich. Już dziesiąty dzień nie pale. Ale ... napotkałem te wszystkie problemy o których tutaj niejednokrotnie wspomina prawie że każdy użytkownik. Na dzień dzisiejszy (10ty bez papierosów) czuje się różnie. Worek na płucach, serducho wali czasami, lęki różne, dół psychiczny, dziwny ból żołądka, słabo ze snem i td. o. Dzisiaj odkryłem ten forum, szczerze kamień z serca, wielkie podziękowania założycielowi za otwarcie tematu i miejscowym bywalcom wspierającym innych. Jest to naprawdę miłe i ludzkie. ... Ciaooooooo qsevens !!!! no to jestes w dobrym towarzystwie ,jestem zadowolona ze ty tez przestales palic , nie martw sie jak bedziesz mial duzeeeee kryzysy to wpadaj do nas . Najwazniejsze wbic sobie do glowy ---NIE CHCE JUZ PALIC !!!! Ja juz dlugo nie pale no ale mnie duzo pomoglo czytanie ksiazki i wchodzenie na forum - naprawde to duzo robi . do uslyszenia jak najszybciej . napisał/a: edyta2011 2011-09-28 18:06 jestem zaniepokojona !!!!!!!!!!!trupek gdzie jestes , mam nadzieje ze nie palisz pod jakims drzewie. odezwij sie i napisz chociasz 2 slowa moc pozdr napisał/a: Suzan 2011-09-29 10:25 qsevens bardzo dobra decyzja - wytrzymaj jak najdłużej! Jest moda na niepalenie,a facet bez szluga robi wrażenie :)) bo jest inny niż ta większość kopcących :)) Pamiętaj, że w twoim wieku obecnie odstawiając masz już jakieś "jazdy", pomyśl - jeśli utrzymasz palenie to w wieku 40 lat może być dopiero "podwójna jazda" - oby NIEEE!!! Wszystko zależy od Ciebie. Kiedyś ktoś się mnie zapytał ... "a gdybyś tak wspięła się na Mont Everest i wiatr wyrwałby z rąk jedyną paczkę papierosów? Rzuciłabyś się w dół za nią ...???" - wtedy się uśmiechnęłam i wolałam nie myśleć co bym zrobiła bo nigdy nie chciałam rozważać myśli, że może mi zabraknąć palenia... krótko mówiąc poszłam na łatwiznę i paliłam dalej. Dziś rozważam to pytanie i rzeczywiście głupotą byłoby nie cieszyć się zdobyciem szczytu tylko ze względu na to że nie mam co palić jak będę schodziła:)) Jest dobrze bez dymka !!! napisał/a: legen 2011-09-30 00:28 Witam! Mam 22 lata, paliłem od 10 miesięcy i od 11 dni nie palę. Póki co nie widzę żadnych objawów choć dalej mam ochotę zapalić, ale się skutecznie powstrzymuje. Palenie rzuciłem z dnia na dzień, decyzja zapadła po mocno zakrapianej imprezie. Nie korzystam z żadnych gum, plastrów itd. Wydaje mi się (póki co) że moje uzależnienie było jedynie psychiczne, fizycznie nie mam żadnych problemów i oby tak zostało. Moje pytanie do specjalistów: Czy biorąc pod uwagę mój wiek i taki okres palenia (krótki/długi? pojęcia względne) możliwe że wszystkie nieprzyjemne efekty uboczne rzucania opisane w tym temacie mnie ominą czy to tylko cisza przed burzą? Pozdrawiam wszytstkich napisał/a: qsevens 2011-10-05 13:58 17 dzień mija ... trzymam się twardo. Zdrowotnie czuje się znacznie lepiej. Strasznie przeszkadza dym papierosów. Mam dużo sił i nie wiem co mam z tym zrobić :D fot. Adobe Stock, Wordley Calvo Stock Mamusia zadzwoniła, że już jedzie, a na tarasie znów pełna popielniczka petów! Tereska, rzecz jasna, gdzieś pociekła, zamiast porządku dopilnować, i przynajmniej po sobie samej sprzątnąć! Zjawiła się dopiero pół godziny później, nawet „przepraszam” nie raczyła powiedzieć, tylko się zdziwiła, że z obiadem na nią nie zaczekaliśmy. I z tych nerwów – buch! Na taras i znów ćmi. Mamusia tylko się skrzywiła, już nie chciałem przy niej awantury robić, ale sobie obiecałem, że jak tylko zostaniemy sami ze ślubną, poważną rozmowę przeprowadzę. Uzgodniliśmy przecież, że będziemy razem rzucać palenie, i ja już pół roku fajki w pysku nie miałem – czas chyba skończyć z robieniem z gęby cholewy! Bartek się zaofiarował, że babcię odwiezie, więc jak tylko po kawie wyszli, od razu przypomniałem kobicie, jak się względem wyzwalania z nałogów umawiali. Ja swoje zrobiłem, czas by i ona słowa dotrzymała. A ta głową kiwa, że tak, jasne, pamięta, i opowiada o kurach, co dziś przez dziurawy płot od Macieszków prosto w nasze ogórki polazły. Niby gonić musiała, dlatego się na obiad spóźniła. – Nie o tym teraz rozmawiamy, Teresa, tylko o papierosach – przypomniałem. – Ciekaw jestem, czy wiesz, ile pieniędzy wypalasz tygodniowo? – Jakieś grosze – wzruszyła ramionami. – Przecież kręcę z najtańszego tytoniu! Zresztą, na nic innego poza tym dymkiem nie wydaję. To jej mówię, że szkoda, bo mogłaby sobie spódniczkę jakąś kupić, buciki… – Czterdzieści złotych tygodniowo – pokazałem jej kartkę z obliczeniami. – Prawie dwie setki na miesiąc. Mogłabyś się za to wystroić jak modelka w telewizji! Żachnęła się: niby po co, do kurnika? To dla męża już nie warto ładnie wyglądać? Miło by się było z elegancką babeczką w kościele pokazać, Andżelika też by może częściej z uniwersytetu wracała. Narzekała przecież ostatnio, że jej po weekendzie wszystkie rzeczy dymem prześmierdły! – Zrozum, Tereska – spojrzałem żonie w oczy. – Wydatków jest dużo, wszystko drożeje. A odkąd straciłaś robotę, bo sklep zamknęli, to już w ogóle cieniutko przędziemy… Ja ci nie żałuję, ale zdrowie niszczysz i budżet rodziny w popiół obracasz. Że ostro? A niby jak miałem inaczej, skoro kobita sama z siebie do niczego się nie poczuwała? Z Tereską zawsze tak: na wszystko się godzi, kłótni nie lubi, wydawałoby się – miód nie baba. Sam się w konia zrobiłem, jak ją za żonę brałem. Skąd mogłem wiedzieć, że obieca wszystko, a potem i tak wykręci, jak sama zechce. – No dobra. Skończę w takim razie tę paczkę… – pomachała mi przed nosem ledwo zaczętym opakowaniem. – I rzucę. Pasuje? Jakbym wiedział, że to się tak skończy, tobym ręką machnął, niech się truje. Ale myślałem, że najwyżej trochę się pozłości, może popłacze w kątku, talerzem jakim praśnie. Lekko nie będzie, ale wytrzymam. Już przy tej ostatniej paczce mi ciśnienie podniosła, bo zaczęła robić ceremonie przy każdym papierosie jak ksiądz przy Podniesieniu. Faceci jednak łatwiej sobie z nałogami radzą Truskawki zbieramy, a Tereska w krzaki i już faje wyciąga. Nie może jak zwykle przy robocie palić? Zawsze się z niej śmialiśmy, że pierwsza rządek ciągnie jak lokomotywa, tylko po buchającym kominie widać, jak daleko jest… – To moje ostatnie fajki, muszę się nacieszyć – tłumaczyła. Nie poznawałem jej, a i tak na razie była tylko złośliwa. Kiedy tytoń jej się skończył na dobre i poczuła głód, zaczęła być wredna, i to w sposób, którego nigdy bym się nie spodziewał. Jak to całe życie można razem spędzić i kogoś nie poznać… Kury od Maciaszków znów przelazły do ogrodu i tym razem w drobny mak rozgrzebały sałatę. Zobaczyłem je z ciągnika, złapałem za komórkę i zadzwoniłem do domu, żeby Tereska wyleciała i zrobiła porządek z nieproszonymi gośćmi. A ta z gębą do mnie, że ona nie ma czasu, naleśniki smaży. – A w ogóle to najwyższy czas płot naprawić! Już z pół roku, jak go wichura zwaliła, długo ta ruina ma jeszcze nabierać mocy urzędowej, zanim się weźmiesz do roboty? Aż mną zatrzęsło. Wpadłem do domu i mówię, żeby sobie uważała, są jakieś granice ostatecznie. Ja też palenie rzucałem, wiem, że człowieka nerwy ponoszą, ale bez przesady – nie dam po sobie jeździć jak po łysej kobyle! – Żeś ty niby palenie rzucił?– zaparła się pod boki jak przekupa. – Zawał miałeś i tyle twojego bohaterstwa. Najgorszy czas spędziłeś pod kroplówką, trzęsąc się o życie, a potem już poszło z górki. Niech się baba głupia cieszy, że jej los takich doświadczeń oszczędził, zamiast mi zasługi odbierać! Rzuciłem palenie? Rzuciłem. Liczą się fakty! – Skoro już o faktach gadamy – Tereska podrzuciła naleśnika z takim impetem, że byłem pewien, iż się przylepi do sufitu – to płot trzeba naprawić. Na razie ogłaszam strajk ogrodowy. Nie będę po cudzych kurach sprzątać! Ciągle jej coś nie pasowało, co rusz z gębą wyskakiwała jak jaki odpustowy diabeł z pudełka. Wytrzymywałem jakoś, choć ze sto razy miałem chęć iść do sklepu, kupić tytoń i pizdnąć jej na stół – niech ma, byle już zapanował spokój. Ale ścierpiałem, czasem tylko do mamusi poszedłem, nawet nie po to, żeby się żalić, ale żeby po prostu poczuć, że ktoś o człowieka dba i się troszczy. Bartek też obrywał, a to o brudne szklanki poutykane po kątach, to o zakupy, których nie zrobił na czas. Jak poprosił o wyprasowanie koszuli na zabawę, to mu mamuńcia pokazała, gdzie jest deska i żelazko, a potem trzasnęła drzwiami i poszła na pół dnia do lasu, niby na kurki. Kiedy Andżelika zadzwoniła z Krakowa, że na wakacje nie wraca, bo jedzie do koleżanki, której rodzice mają pensjonat w górach, nawet się ucieszyłem, przynajmniej się dziewczynie nie oberwie od matki. A pewnie by się nasłuchała, bo już Tereska zdążyła skomentować, że kasę brać to pani studentka pierwsza potrafi, ale żeby pomóc, to nie pomyśli. Minął miesiąc, jak żona rzuciła palenie i chyba ciągnęło ją do nikotyny coraz mniej. Rano nie łaziła już jak zombie, obijając się o ściany, wieczorem nie siedziała, gapiąc się pustym wzrokiem w telewizor. Ale humor, jak miała podły, taki jej pozostał – czyżby zmieniła się już na zawsze? W ostatni wtorek złamałem ośkę w ciągniku, zwożąc drewno z lasu. Mało mnie szlag nie trafił! Wróciłem do domu, opowiedziałem żonie, a ona tylko ramionami wzruszyła. – To moja kasa na ciuchy poszła się paść, no nie? – zakpiła. Rany boskie, a ty o jednym tylko! Chyba sprawny traktor jest ważniejszy niż jakieś fatałaszki, nie? – Ktoś jeszcze będzie z czegoś rezygnował, czy tylko ja jak zwykle? – zaśmiała mi się w twarz i wyszła, trzasnąwszy drzwiami, że aż szyby w oknach zadzwoniły. A dzisiaj przyszła i mówi, że wyjeżdża. Ma takie życie gdzieś, kręci się jak ten koń w kieracie. Całe lata dawała się wykorzystywać, ale dosyć tego. Dzieci są dorosłe, nic jej nie trzyma. – I to wszystko dlatego, że poprosiłem, żebyś przestała papierochy ćmić? – nie mogłem się połapać w tej nowej filozofii. – Poprosiłeś? A kiedyż to ktoś mnie o coś prosił, Józinku? – Teresa, nie głupiej – poprosiłem i poczułem się, jakbym do jakiejś urzędniczki w gminie gadał. – Nie rób mi wstydu na wsi, już ci kupię ten tytoń, tylko nie cuduj. A ta w śmiech i pyta, czy już mi na jej zdrowiu nie zależy? Do Włoch jedzie razem z córką Maciaszków, robotę ma załatwioną, będzie się staruszkami opiekować. Świata kawałek zobaczy, w ciepłym morzu popływa, pieniędzy zarobi, tyle że tym razem jej na łaszki wystarczy. Zawinęła się na pięcie i poszła do sypialni, chyba, żeby się pakować… Co ludzie powiedzą, jak się po wsi rozniesie, że kobitę za granicę do roboty wysyłam? A mamusia? Taki wstyd! Czytaj także:„Mąż oznajmił mi, że chce rozwodu, bo potrzebuje wolności... Nie miał odwagi powiedzieć, że ma 26-letnią kochankꔄMoja żona nie wie, że mam dziecko z inną kobietą. Od kilku lat płacę alimenty z naszych wspólnych pieniędzy”„Nienawidzę mojej synowej i życzę jej ogromnego cierpienia. Przez tę lafiryndę mój syn rzucił się pod pociąg” @Przed 40 czyli młody człowieku, w wieku lat 23 :D to jest zdanie klucz: "Samotność dokucza mi zbyt bardzo już i chciałbym po prostu zacząć być szczęśliwy." Nie ma innego sposobu, nie ma innej możliwości - jeżeli chcesz być szczęśliwy, musisz do tego dojść sam, być szczęśliwy! gdy ten stan osiągniesz, dołączy natychmiast do Ciebie druga osoba.. Nie szukaj nikogo, nie rób jej tego, ona, ma Cię uszczęśliwić? tak może się zdarzyć, ale gdy zmieni zdanie, Ty znów będziesz na kolanach, to nie ta kolejność.. Chodzi o to, żeby Tobie samemu było najpierw dobrze, że jeżeli druga strona zniknie, będziesz miał do czego wrócić, a Ty nie miałeś, bez niej byłeś nikim???? Prosisz o pomoc, jeżeli sam siebie nie zbudujesz, nie pomoże Tobie nikt, jeżeli nauczysz się sam żyć, sam być szczęśliwy, znajdziesz dziewczynę.. Na tym etapie, każdą osobę wykorzystasz, Twoje wycofanie, brak zaangażowania, to informacja dla siebie samego, nie jestem gotowy! Samotność w Twoim wieku, to dla mnie jakaś abstrakcja, zmień cokolwiek w swoim życiu, a Twoje życie się zmieni, i tym samym Ty się zmienisz.. brak dziewczyny nie jest Twoim problemem, problemem jest taka reakcja na wolny wybór innego człowieka, na to trzeba być przygotowanym, na to pracuje się lata.. Nigdy nie uzależniaj swojego szczęścia od drugiej osoby, do zawsze tylko dodatek, do własnego.. Kim byłeś, zanim ją poznałeś? Kim jesteś, po jej stracie? hej

po roku wróciłem do palenia